Najpopularniejsze artykulu
Pierwsza ofiara smiertelna swinskiej grypy
09.01.13 | 17:01
We Wroclawiu zmarla jedna osoba zarazona wirusem AH1N1. Mezczyzna lezal w Szpitalu Klinicznym przy ul. Curie-Sklodowskiej. W placówce  w sumie chorych bylo 5 osób. 4 pacjentów nadal przebywa na oddziale intensywnej terapii. Trwaja tez badania chorych z innego szpitala. W ciagu ostatniego tygodnia na grype zachorowalo ponad 7 tysiecy osób na Dolnym Slasku, czyli ponad trzykrotnie wiecej niz w ostatnim tygodniu grudnia. Wirus A/H1N1 jest zaliczany do tzw. grypy sezonowej. Lekarze podkreslaja, ze nie mozna bagatelizowac nawet pierwszych objawów choroby. 
 
Dolnośląskie specjały w Pasażu Grunwaldzkim
22.08.13 | 13:13

W najbliższą sobotę 24 sierpnia w Pasażu Grunwaldzkim odbędzie się finał XIII edycji wojewódzkiego konkursu "Nasze Kulinarne Dziedzictwo - Smaki Regionów". Odwiedzający centrum będą mieli okazję spróbować wysokiej jakości lokalnych produktów i tradycyjnych potraw z Dolnego Śląska. 

Konkurs "Nasze Kulinarne Dziedzictwo - Smaki Regionów" organizowany przez Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego i Dolnośląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego we Wrocławiu jest okazją do promocji specjałów kuchni dolnośląskiej oraz producentów regionalnych produktów żywnościowych. Podczas finału, który już po raz trzeci odbędzie się w Pasażu Grunwaldzkim, ogłoszone zostaną wyniki w kategoriach: "Najlepszy regionalny produkt żywnościowy" oraz "Najlepsze danie i potrawa regionalna Dolnego Śląska". Do tegorocznej edycji wojewódzkiego etapu konkursu w kategorii "Najlepszy regionalny produkt żywnościowy" 48 dolnośląskich producentów zgłosiło łącznie w czterech podkategoriach 59 produktów.

Każdy z odwiedzających Pasaż Grunwaldzki będzie miał możliwość zapoznania się ze specjałami kuchni dolnośląskiej, w której łączą się różnorodne  kultury i tradycje. Sześć zespołów gastronomicznych z Dolnego Śląska zaprezentuje łącznie dwanaście dań i potraw. W trakcie imprezy odbędzie się również degustacja regionalnych produktów żywnościowych wysokiej jakości, które zostały nagrodzone w poprzednich edycjach konkursu, otrzymały prestiżową nagrodę "Perła" lub zostały wpisane na Listę Produktów Tradycyjnych prowadzoną przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, m.in. serów kozich z Gospodarstwa ekologicznego "Kozia Łąka" z Łomnicy, soków tłoczonych na zimno z Gospodarstwa Sadowniczego "Maciejowy Sad" z Lutyni, tradycyjnych wyrobów wędliniarskich z P.P.M.G. "Galicja" z Niemczy czy całej gamy olejów z firmy Ol?Vita z Mysłakowa.

Podczas imprezy przyznane zostaną również nominacje do ogólnopolskiej nagrody ?Perła 2013?. O szansę na zdobycie prestiżowej nagrody powalczy ośmiu producentów m.in. takich wyrobów, jak: "Ślężański Olej Rzepakowy", "Makowiec Carski", "Syrop Sosnowy", "Makaron Witomari" czy "Piwo Sobótka Górka 12".

Wręczone zostaną także certyfikaty i oznaczenia licencyjne dziesięciu nowym podmiotom w Sieci Dziedzictwa Kulinarnego Dolnego Śląska, która ma na celu wskazywanie klientom jakościowych produktów tradycyjnych oraz miejsc ich dystrybucji. Dodatkową atrakcją będzie występ zespołu folklorystycznego "Aster" z Domasławia w gminie Kobierzyce.

Prezentacja połączona z degustacją odbędzie się 24 sierpnia (sobota) na poziomie 0 w Pasażu Grunwaldzkim. Impreza potrwa od godziny 11.00 do 16.00.

RED

 
Cuda techniki w Muzeum Poczty
18.10.13 | 11:00

Gramofon salonowy z tubą z końca XIX wieku i pierwszy polski telewizor Belweder (produkowany do lat 60. minionego wieku) to ozdoby liczącego ponad 20 eksponatów zbioru Franciszka Dutkiewicza. Kolekcja została niedawno przekazana Muzeum Poczty i Telekomunikacji, zobaczymy ją już od 18 października na specjalnej wystawie. '

Opiekun wystawy, Paweł Wawrzynowicz, zapowiada, że uruchomi niektóre z dawnych cudów techniki. - Być może uda się włączyć telewizor Belweder, ale nie wiem, czy będzie pasował któryś z obecnych dekoderów -zastanawia się konserwator działu Telekomunikacji. - Pamiętajmy, że nie można już odbierać sygnału analogowo, co znacznie utrudni sprawę - dodaje.

Franciszek Dutkiewicz był zapalonym, ale jednocześnie bardzo konsekwentnym kolekcjonerem. Wśród przekazanych (przez jego syna Sławomira) przedmiotów są gramofony salonowe (do lat 30. XX wieku) i przenośne walizkowe z napędem sprężynowym (wprawia się je w ruch, przekręcając korbkę), magnetofony szpulowe z lat 50. i radioodbiorniki polskie, niemieckie, nawet radziecki, wreszcie telewizor. Większość tych przekaźników jest w świetnym stanie, wiadomo, że właściciel zbierał je przede wszystkim na przełomie lat 50. i 60.

Co jest największą ciekawostką kolekcji? - Mnie spodobało się radio własnej produkcji Franciszka Dutkiewicza, wzorowane na podpatrzonych odbiornikach - opowiada Paweł Wawrzynowicz. - Dołączony jest do niego głośnik, także konstrukcji pana Dutkiewicza - wyjaśnia opiekun wystawy. Najcenniejszy pozostaje z pewnością gramofon salonowy z tubą wzmacniającą. - To przepiękny, bardzo dekoracyjny przedmiot, wartościowy dla kolekcjonerów - przyznaje Paweł Wawrzynowicz.

Na razie 22 przedmioty ze zbiorów Franciszka Dutkiewicza zostaną pokazane w jednej z sal Muzeum Poczty i Telekomunikacji i jest szansa, że wiele z nich zostanie uruchomionych. W przypadku radioodbiorników problemem może być przepalona lampa. - Mamy trochę leciwych zamienników do tego rodzaju sprzętu - uspokaja Paweł Wawrzynowicz. - W razie potrzeby pozyskamy konieczne elementy mechanizmu u kolekcjonerów - zapewnia konserwator z Muzeum Poczty i Telekomunikacji.

Kolekcję Franciszka Dutkiewicza obejrzymy od piątku 18 października w gmachu przy ul. Krasińskiego 1.

RED

wroclaw.pl

 
Gwałt, brutalny mord i sprawca nieuchwytny przez 20 lat
04.10.17 | 12:45

Miłoszyce - niewielka miejscowość w okolicach Wrocławia. 20 lat temu w czasie sylwestrowej zabawy zamordowano tu 15-letnią Małgosię Kwiatkowską. Mordercy wyprowadzili ją z dyskoteki, znęcali się nad nią i wielokrotnie zgwałcili na podwórku sąsiadującym z miejscem zabawy. Małgosię porzucili w śniegu. Była naga, pogryziona i brutalnie pobita. Nie przeżyła mroźnej sylwestrowej nocy. To było jej pierwsze samodzielne wyjście, na które zgodzili się rodzice.

- Śledztwo trwało bardzo długo, cały czas się z tym męczyliśmy. W końcu jeden sprawca został zamknięty do więzienia, a wszyscy wiemy, że było trzech sprawców - mówi Krzysztof Kwiatkowski, ojciec zamordowanej Małgosi Kwiatkowskiej i dodaje: - Jeden z policjantów, który teraz przy sprawie pracuje, powiedział jedno zdanie: "po prostu trzeba było chcieć". I wyszło. Siedzi drugi sprawca. Niech ta sprawiedliwość zadziała.

Pierwszy sprawca został zatrzymany po siedmiu latach od zbrodni dzięki portretowi pamięciowemu. Skazano go na 25 lat więzienia. Jego DNA zgadzało się ze śladem DNA zabezpieczonym na miejscu zbrodni. Sprawców było najprawdopodobniej trzech, ale prokuratura po wyroku skazującym zaniechała dalszego śledztwa.

Po 20 latach, jeden z miejscowych policjantów, któremu sprawa nie dawała spokoju, wrócił do akt sprawy i ponownie je przeczytał. W ich pierwszym tomie odnalazł drugiego podejrzanego. 20 lat po zbrodni Prokuratura Regionalna we Wrocławiu podjęła umorzone śledztwo i zdecydowała o ekshumacji Małgosi.

- Zasada, że morderca znajduje się w pierwszym tomie akt, w tym wypadku się sprawdziła - mówi Robert Tomankiewicz z Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu. Według niego to, że od zbrodni minęło 20 lat, nie pomogło w wyjaśnianiu okoliczności zabójstwa. - Przy tej sprawie narosło wiele mitów, baśni, legend, które dzisiaj my musimy wyjaśnić. Z tego kłębka informacji, które są nieprawdziwe, półprawdziwe, musimy wyciągnąć tę prawdę - mówi.

Małgosia na zabawę sylwestrową poszła z koleżanką. Na dyskotece było ok. 300 osób. Już po znalezieniu martwej dziewczyny, policja przesłuchała większość z nich. Jeden z mężczyzn, Ireneusz M., zeznał wówczas, że pamięta Małgosię. Opisał, jak się bawiła i w co była ubrana. Jednym z elementów stroju, które wymienił, były białe skarpety. To zadecydowało o jego aresztowaniu 20 lat po zbrodni.

- Porównaliśmy ten opis ze sposobem, w jaki była ubrana Małgorzata Kwiatkowska tego dnia. Tylko sprawca mógł wiedzieć, że miała ona białe skarpetki pod getrami i pod butami. Dla osoby, która widziała ją na dyskotece, te skarpetki były niewidoczne - tłumaczy Robert Tomankiewicz.

Ewa Szymecka, która od 20 lat pomaga rodzinie Małgosi, już dwadzieścia lat temu zwracała uwagę śledczych na Ireneusza M. Jej zdaniem mógł on być jednym z zabójców. Wówczas jednak nikt nie potraktował tego poważnie.

- Nas traktowano jak intruzów - wspomina prawniczka i dodaje, że prowadzący postępowanie ignorowali przemyślenia, wnioski o spotkania i wspólną dyskusję. - Spotykałam się z niewiedzą połączoną z brakiem chęci, by do tego wrócić, żeby się z tym zapoznać, żeby się temu bliżej przyjrzeć. Dlatego to śledztwo przebiegało bardzo źle - mówi Ewa Szymecka.

Na zeznania Ireneusza M. uwagi nie zwrócił żaden z prowadzących śledztwo prokuratorów. Nawet wtedy, gdy - już po zabójstwie Małgosi - mężczyzna był skazywany za gwałty na innych kobietach. Wszystkich dokonał w pobliżu Miłoszyc. Nikt nie powiązał mężczyzny ze zbrodnią na 15-latce.

Czy to możliwe, że gdyby ktoś wcześniej dokładnie przejrzał pierwszy tom akt, do kolejnych gwałtów by nie doszło? - Nie możemy tego wykluczyć - mówi Robert Tomankiewicz.

Ireneusz M. to 41-letni mężczyzna. Z Tomaszem K. który został skazany na 25 lat za morderstwo dziewczyny, najprawdopodobniej wcześniej się nie znał. Podejrzany mieszkał niedaleko Małgosi Kwiatkowskiej. W momencie wznowienia śledztwa w sprawie zabójstwa dziewczyny siedział w więzieniu skazany za jeden z wielu gwałtów. Rozmawialiśmy z jego matką, Romualdą Matuszak.

Kobieta twierdzi, że zajmowała się synem najlepiej, jak mogła. Przyznaje, że pod wpływem alkoholu zdarzało mu się ją denerwować, ale nie znęcał się nad nią fizycznie. - Ewentualnie czymś tam rzucił, ale nie bił - mówi. Jak dodaje, nic nie wskazywało na to, że jej syn może mieć dziwne skłonności seksualne. - Nie zauważyłam nic po nim. On nigdy wcześniej tego nie miał - twierdzi. Według niej Ireneusz M. nie był sprawcą zbrodni. - Wydaje mi się, że coś by kiedyś wspomniał, czegoś by się bał. Nawet jak siedział, mówiłam, że będą wznawiali, to [mówił - red.]: "a co mnie to obchodzi" - mówi Romualda Matuszak.

- Ireneusz M. jest osobą, która nigdy do niczego się nie przyznała. Nie zakładamy, aby było inaczej w tej sprawie - mówi Robert Tomankiewicz. - Jego ewentualne oświadczenia procesowe są dla nas obojętne, bo dysponujemy bardzo mocnym materiałem dowodowym - zaznacza.

- Miałam mordercę pod samym domem. Mijałam się [z nim - red.], mijałam jego dom, jego rodzinę. Oni mnie może znali, ja ich nie - mówi pani Jadwiga.

- My nie będziemy tą sprawą żyli dalej. Będziemy żyli jedną rzeczą: że nie ma Małgosi. Dziecko nam zostało w bezczelny [sposób - red.], na oczach setki ludzi zamordowane, zamęczone. Tego nikt nam nie odbierze - dodaje pan Krzysztof.

Śledczy prawdopodobnie tym razem zakończą postępowanie ostatecznie. Chcą wyjaśnić sprawę śmierci 15-letniej Małgosi do końca i ukarać wszystkich sprawców zbrodni.

 

 
Cały Wrocław bez wody! Gigantyczna awaria [WIDEO]
05.11.13 | 21:42

Gigantyczna awaria w samym centrum Wrocławia. Na Placu Dominikańskim późnym wieczorem pękła magistrala wodociągowa. Jest to bardzo poważna awaria- cały czas zalane są przejazdy podziemne- w tunelach jest ponad metr wody. Przez centrum nie kursują tramwaje. Zdarzenie odczuli wszyscy mieszkańcy Wrocławia, ponieważ w całym mieście wyłączono wodę...  

Pękła rura o średnicy metra, to jedna z głównych wrocławskich magistrali. Usuwanie awarii może potrwać nawet kilkanaście godzin.Jak dowiedzieliśmy się na miejscu zdarzenia, tunel może być zamknięty nawet przez dwa dni. Kierowcy utknęli w korkach, z utrudnieniami muszą się liczyć także pasażerowie komunikacji miejskiej. Wody nie było w całym mieście,aby służby mogły zapanować nad awarią. Teraz systematycznie jest ponownie włączana, jednak w wielu dzielnicach dziś może jej już nie być. Na miejscu zdarzenia cały czas pracują służby, jednak może to jeszcze potrwać kilkanaście godzin.

Zachęcamy do obejrzenia galerii oraz materiału filmowego z miejsca awarii:

 

 

 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>