Komentarz Trenera Śląska Wrocław po meczu z Jagiellonią

24.08.14 | 14:08

Drużyna Śląska Wrocław wygrała w sobotę na wyjeździe z zespołem Jagiellonii Białystok 3:1. Wrocławianie wszystkie bramki zdobyli grając z przewagą jednego zawodnika po tym, jak czerwoną kartką ukarany został bramkarz Jagiellonii Jakub Słowik.

Dla Śląska była to pierwsza w tym sezonie wygrana w meczu wyjazdowym. Zwycięstwo wcale nie przyszło jednak łatwo. Choć w pierwszej połowie to wrocławianie mieli więcej okazji do zdobycia gola, to z bramki jako pierwsi, po strzale Mateusza Piątkowskiego, cieszyli się gospodarze.

- Mateusz grał u mnie w Polarze Wrocław i cieszę się, że strzelił piękną bramkę. To była trudna sytuacja, ale strzelił tak, jak uczymy swoich zawodników. Dobrze, że jednak nie on rozstrzygnął o wyniku meczu - powiedział trener Śląska Tadeusz Pawłowski.

"W takich momentach rozstrzygają się mecze"

Kluczowa dla losów spotkania okazała się 61. minuta, w której z boiska usunięty został Jakub Słowik. Bramkarz Jagiellonii sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Flavio Paixao i został ukarany czerwoną kartką. Chwilę później Sebastian Mila wyrównał strzałem z rzutu karnego.

- Czerwona kartka była słuszna. W takich momentach rozstrzygają się mecze. W przerwie mówiłem piłkarzom, że powinni grać tak, jak w pierwszej połowie, nic nie zmieniać - dodał Pawłowski.

Drugi gol padł po znakomitym uderzeniu Lukasa Droppy w 86. minucie, a wynik meczu ustaliłKrzysztof Ostrowski trzy minuty później. - Wykazaliśmy dużą cierpliwość, mieliśmy fantastyczną końcówkę. Myślę, że zasłużona wygrana. Chciałbym, żeby wszyscy mieli tyle cierpliwości, co mój zespół dzisiaj - zakończył Pawłowski.

Bardzo zadowolony z wyniku był także strzelec drugiej bramki Lukas Droppa. - Na pewno każdy piłkarz cieszyłby się z bramki, która wyprowadza jego zespół na prowadzenie w samej końcówce i praktycznie kończy mecz. Pokazaliśmy, że potrafimy bardzo dobrze grać w piłkę i przede wszystkim nie brakuje nam serca do walki na boisku. Walczyliśmy z całych sił, żeby wywieźć dziś z Białegostoku korzystny rezultat i się nam udało - mówił pomocnik Śląska.

"Za mało spokoju w grze"

Rozczarowania nie krył natomiast szkoleniowiec Jagiellonii Michał Probierz, który powiedział, że to bardzo trudny moment dla całego zespołu. Białostoczanie przegrali bowiem trzeci mecz z rzędu i po raz trzeci stracili trzy bramki - wcześniej 0:3 z Górnikiem Zabrze i 0:3 z Legią Warszawa.

- Piłkarze są przybici tą porażką. Kontrowersyjne decyzje są zawsze przeciwko nam. W sytuacji gdy my powinniśmy strzelić na 2:1, tracimy gola. Za mało jest spokoju w naszej grze. Zawodnicy muszą robić postęp. Wiedzą, że następny mecz musimy wygrać - mówił trener Jagiellonii.

Probierz nie chciał oceniać czerwonej kartki dla Jakuba Słowika, ale przyznał, że rzut karny był słuszny. - Wyglądało, że jesteśmy bezpieczni z tyłu, ale dostaliśmy zabójczy cios. Teraz mamy okres przebudowy, musimy to spokojnie wytrzymać - zakończył.

W kolejnym meczu Śląsk zmierzy się na własnym stadionie z Górnikiem Zabrze. Spotkanie rozpocznie się w sobotę, 30 sierpnia, o godz. 18.00.

 

wroclaw.pl