Remis Śląska z Lechem we Wrocławiu

03.11.14 | 07:38

Do czternastu wzrosła liczba spotkań na Stadionie Wrocław, w których piłkarze Śląska nie ponieśli porażki. Dziś "Twierdza Wrocław" po atakach "Poznańskiej Lokomotywy" trzęsła się w posadach, lecz nie padła. Śląsk zremisował z Lechem 1:1.

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania odbyła się miła uroczystość wręczenia Flavio Paixao statuetki dla najlepszego piłkarza ekstraklasy w październiku. Kapitanowie wszystkich pozostałych drużyn ekstraklasowych uznali, że tytuł ten należy się właśnie pomocnikowi Śląska.

Potem już tak miło nie było, bowiem już w 2. minucie Darko Jevtić, przy biernej postawie defensorów gospodarzy, wdarł się w pole karne i precyzyjnym strzałem w lewy róg pokonał Mariusza Pawełka. 

Piłkarze Śląska nie potrzebowali dużo czasu, by otrząsnąć się po tym niespodziewanym ciosie Szwajcara serbskiego pochodzenia. Ruszyli do ataku, ale nie mogli się przebić przez szczelną defensywę "Poznańskiej Lokomotywy". Dopiero w 18. minucie po kapitalnym podaniu Dudu Paraiby, wymarzoną okazję na swojego 11 gola miał Paixao, ale fatalnie przestrzelił. Jeszcze lepszą okazję, znów po podaniu Brazylijczyka, miał Flavio w 35. minucie, ale po jego główce Maciej Gostomski przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Natomiast poznaniacy przeprowadzali szybkie i bardzo groźne kontrataki. Praktycznie każdy z nich mógł się zakończyć podwyższeniem prowadzenia "Kolejorza", ale dwukrotnie nad wrocławską bramką strzelał Tomasz Kędziora, a po uderzeniu pragnącego skopiować swoją pierwszą akcję Jevticia, piłka minęła słupek. Bardzo inteligentnie grający Szwajcar jeszcze dwukrotnie usiłował zaskoczyć Pawełka, lecz wrocławski bramkarz świetnymi paradami odbijał piłkę.

Od początku drugiej połowy gospodarze ruszyli do ataku, ale długo nie potrafili stworzyć sobie okazji do strzelenia gola. Takową mieli za to goście, gdy Kasper Hamalainen - po znakomitej wymianie piłki z Dawidem Kownackim - stanął oko w oko z Pawełkiem. Fin uderzył na wprost, lecz bramkarz Śląska końcami palców skierował piłkę tak, że ta odbijając się od górnej części poprzeczki wyszła poza boisko.

Aż wreszcie nadeszła 70 minuta meczu. Po niepewnej interwencji Marcina Kamińskiego, piłka trafiła do Mateusza Machaja, a ten strzałem w długi róg wyrównał stan meczu. Było to pierwsze trafienie w barwach Śląska grającego z konieczności w roli napastnika, pomocnika wrocławskiej drużyny. Ostatniego gola w ekstraklasie Machaj strzelił jeszcze dla Lechii Gdańsk w spotkaniu z Widzewem niemal półtora roku temu.

Dwie minuty później Śląsk mógł wyjść na prowadzenie, gdy kapitalną "bombą" z dystansu popisał się Krzysztof Ostrowski. Takiego strzału nie obroniłby żaden bramkarz na świecie, ale niestety piłka trafiła w poprzeczkę. 

Zawodnicy Kolejorza jednak nie rezygnowali i już chwilę później Pawełek wybiegiem z bramki, nie dał trafić do siatki Szymonowi Pawłowskiemu. Pomimo wprowadzenia na ostatni kwadrans przez trenera Macieja Skorżę ofensywnych piłkarzy: Grego Lovrencsicsa i Zaura Sadajewa wynik już do końca pozostał niezmieniony. Twierdza Wrocław drżała w posadach lecz nie padła. Na trybunach zasiadła dawno nie widziana na wrocławskim stadionie liczba widzów. Prawie 23 tysiące.

ŚLĄSK WROCŁAW - LECH POZNAŃ 1:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Jevtić (2), 1:1 Machaj (70).

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów: 22687.

Żółte kartki: Pawełek, Dudu - Trałka, Kędziora, Henriquez..

ŚLĄSK: Pawełek - Zieliński, Celeban, Hołota, Dudu - Hateley, Danielewicz (59 Droppa)  - F. Paixao, Mila, Pich (66 Ostrowski) - Machaj. (83 Dankowski)

LECH: Gostomski - Kędziora, Arajuuri, Kamiński, Henriquez - Trałka, Linetty - Kownacki, Jevtić (71 Lovrencsics), Pawłowski (86 Formella) - Hamalainen (77 Sadajew).

 

wroclaw.pl