Kawiarnia na czas się sprawdza

04.11.14 | 13:19

Kiedy około półtora miesiąca temu powstawało Panato Café - pierwsza we Wrocławiu kawiarnia, w której płaci się za spędzony w niej czas - wielu miało wątpliwości. Niektórzy pytali twórców lokalu czy nie boją się, że klienci będą rzucać się na wszystko: pić dwie kawy, jeść pięć ciastek i zagryzać jabłkiem - a to wszystko w pół godziny, żeby było jak najtaniej. Podobno dopiero gdy lokal dobrze prosperuje minimum przez rok można powiedzieć, że przetrwa na rynku. Jak na razie Panato Café jest na dobrej drodze.

- Formuła płacenia za czas, który spędza się w kawiarni to coś, z czego nie chcemy rezygnować i jak na razie ona nam się sprawdza. Jesteśmy zadowoleni z tego jak działa i myślimy, że będzie tak dalej - mówi Daria Sudoł, współkoordynatorka Panato Café. - To nie jest miejsce, na którym chcemy zbić kokosy i zostać Rockefellerami. Chodzi tylko o to, by mieć środki na dalszą działalność, aby Panato Café mogło trwać i służyć wszystkim jako miejsce społeczno-kulturalnych spotkań - dodaje.

Alternatywa dla kawowych fast foodów

- Cennik jest przyjazny - potwierdza Ania, która w kawiarni jest po raz drugi, teraz z mamą Renatą. - Podoba mi się idea otwartości, zaufania do klientów. No i odwaga właścicieli Panato Café, że się na coś takiego zdecydowali - uzupełnia.

Jak liczony jest czas w kawiarni? Przez pierwsze pół godziny minuta kosztuje 25 gr. Potem cena spada. Na przykład za pół godziny zapłacimy 7,5 zł, za godzinę 12,9 zł, a za cały dzień 35 zł. Jest jeszcze jeden warunek - minimalny czas przebywania w lokalu to 15 minut.

- Niektórzy klienci są wręcz zszokowani, że to wychodzi tak tanio - zapewnia Radek Nowacki, współkoordynator Panato Café. - Ludzie są lojalni. Nie zjadają pięciu kawałków ciasta naraz - tłumaczy. - Mają świadomość, że my jesteśmy fair, to i oni są fair. Nie pilnują też specjalnie czasu . Wielu lubi się u nas zasiedzieć - uzupełnia Daria. Bo nie jesteśmy kawowym fast foodem -podsumowuje Radek.

Samoobsługa jak w domu

Goście pojawiają się pierwszy raz w Panato Café najczęściej z ciekawości, ale wielu potem wraca. To uczniowie pobliskiej szkoły, polscy i zagraniczni studenci, artystyczny światek Nadodrza, okoliczni mieszkańcy, rodzice z małymi dziećmi, aktywiści. Niektórzy przyprowadzają dziadków, inni przyjeżdżają specjalnie z drugiego końca miasta. Wszyscy - zarówno klienci jak i gospodarze - podkreślają atmosferę miejsca: wyluzowaną, domową, pozytywną. - Może to między innymi dlatego, że nie stoimy nad ludźmi i nie patrzymy im na ręce - tłumaczy Daria. - Po wejściu goście dostają karty, na których wpisujemy im godzinę przyjścia i mogą sobie sami zrobić herbatę, wziąć ciasto, przygotować kanapkę lub sałatkę z przyniesionych ze sobą produktów. Mogą też poobserwować przy pracy ludzi ze spółdzielni Panato, skorzystać z wi-fi, poczytać książki z biblioteczki albo zagrać w planszówkę.

Kołysanki, cuppingi i druk 3d

W Panato Café też sporo się dzieje. Wydarzenia wymyślają twórcy kawiarni i goście lokalu, którzy przychodzą z różnymi pomysłami. Do wyboru są cykliczne wtorkowe dyskusje filozoficzne, wieczory planszówkowe, zajęcia za śpiewania kołysanek, warsztaty jogi śmiechu, pokazy druku 3d, wymiany ubrań czy cuppingi (testowanie kawy). W planach są też wieczory filmowe i herbaciane. Goszczą tam również na różne sposoby konferencje naukowe i festiwale - jak choćby SITOFESTwro.

Panato Café znajdziecie w bramie pod adresem Jedności Narodowej 68a. Kawiarnia jest czynna od poniedziałku do piątku w godzinach od 12 do 20, a w soboty niedziele od 11 do 21.

 

wroclaw.pl
Fot. epSos.de / Foter / CC BY