Czy palacze będą musieli odpracować przerwę na papierosa?

23.01.14 | 12:05

Skąd wzięło się to zamieszanie? Od sierpnia ubiegłego roku obowiązują przepisy o ruchomym czasie pracy. Przełożony może nakazać zatrudnionemu odpracowanie prywatnego wyjścia z pracy na załatwienie spraw osobistych. No i się zaczęło. Wyjście na papierosa podzieliło pracowników.

Dlaczego pracownik, który nie pali ma pracować dłużej?

Zatrudniony, który pali, robi sobie przerwy. W ciągu ośmiu godzin może ich być co najmniej kilka.
W sumie uzbierać się może około godziny lub więcej. To czas, za który ma płacone, a nie pracuje. Jako jeden z pierwszych wykorzystał to mazowiecki Urząd Marszałkowski. Tam nałogowi palacze muszą pracować dłużej o pół godziny. Jak jest we wrocławskich urzędach? W dolnośląskich urzędach -Wojewódzkim i Marszałkowskim nałogowi palacze dłużej w pracy zostawać nie muszą.
Przynajmniej na razie.

- Przerwa na papierosa w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim nie jest odpracowywana -mówi Jarosław Perduta, rzecznik wojewody dolnośląskiego.

- Pracownicy na papierosa mogą wykorzystać przerwę na śniadanie - mówi Dagmara Turek-Samól, rzecznik prasowy marszałka województwa dolnośląskiego.

We wrocławskim magistracie działa elektroniczny system rejestracji czasu pracy. Teoretycznie "dymek"
w godzinach pracy jest odnotowywany.

- Każde wyjście pracownika, służbowe lub prywatne, jest rejestrowane. Nie rozróżniamy, czy pracownik wychodzi zapalić papierosa czy załatwić sprawy osobiste. Każde prywatne wyjście musi być odpracowane - wyjaśnia Małgorzata Szafran z biura prasowego Urzędu Miejskiego Wrocławia.

Przedsiębiorcy na razie sprawę analizują, ale już mówią o stratach spowodowanych przerwą "na dymka".

- Pracodawcy będą korzystać z możliwości wydłużenia czasu pracy dla palacza - nie ma wątpliwości Zbigniew Sebastian, prezes Dolnośląskiej Izby Gospodarczej. - Moim zdaniem, palaczom może wyjść to na zdrowie, bo mają szansę ograniczenia palenia. A poza tym, dlaczego ci, którzy pracują, mają być poszkodowani?

- Z tym problemem zetknąłem się kilkadziesiąt lat temu podczas pracy na budowie na Zachodzie. Tam palacze bardzo ograniczali palenie, bo wiedzieli, że koledzy "krzywo" patrzą. Uważam, że nie
w porządku jest, że
jedni pracują, a drudzy mają przerwy. Może powinni mniej zarabiać? - zastanawia się Krzysztof Mojzych, przedsiębiorca, dyrektor Loży Dolnośląskiej Biznes Center Club.

Można czy nie, o ile i na jakich zasadach, wydłużyć pracę z powodu "tytoniowej" absencji? Tego rodzaju pytań spodziewa się Państwowa Inspekcja Pracy we Wrocławia.

- Na razie nie mamy żadnych zapytań w tej sprawie ani od pracodawców, ani od pracowników, ale temat budzi kontrowersje i spodziewamy się, że pytania będą. Pracodawcy mogą pójść w ślady mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego, bo dla nich przerwy w pracy to konkretne straty i mniejsza wydajność. Niewykluczone, że Państwowa Inspekcja Pracy wystąpi o interpretację przepisów - mówi Agata Kostyk-Lewandowska, rzecznik prasowy Państwowej Inspekcji Pracy we Wrocławiu.

Są i tacy, którzy uważają, że nie ma podstaw do odliczania przerwy na papierosa od wymiaru czasu pracy. Bo według prawa praca musi być wykonywana w sposób nieprzerwany, a wyjątkiem mogą być jedynie przerwy na posiłek.

Palacze, przynajmniej ci pracujący przy komputerach, broni nie składają i mówią, że mogą wykorzystać na "dymka? dozwolone pięciominutowe przerwy na "odciążenie oczu".

 

wroclaw.pl
Photo credit: Dirigentens / Foter.com / CC BY